Feeds:
Wpisy
Komentarze

Coś się kończy…

Być może zabawny wyda się komuś pożegnalny tekst na blogu, który już od dawna jest martwy, ale czuję, że po tylu latach należy się Krainie Cieni jakaś klamra, drugi nawias, po którym śmiało można postawić kropkę.

Czytaj dalej »

Geralt, stary druhu

Pamiętam, jak niespełna rok temu zasiadłem w sali kinowej, oczekując na seans pierwszej części „Hobbita”. Pamiętam również, gdy już w trakcie projekcji, słysząc znajome motywy i widząc film pięknie wystylizowany na braciszka „Władcy Pierścieni”, poczułem w serduchu ukłucie sentymentu starego pierdziela. Pierdziela, który ku własnemu zaskoczeniu i wzruszeniu nagle przenosi się dekadę do tyłu, do swoich lat dziecinnych.  I to nie za sprawą gimnazjalnej publiczności, która po zapaleniu świateł okazała się być bandą Hunów, grzebiącą salę kinową pod grubą warstwą popcornu, chipsów, tacosów i przeróżnych opakowań po niezdrowej żywności.

Czytaj dalej »

Bez puenty

Właśnie dopisałem ostatnie zdania zakończenia mojej pracy magisterskiej.

Czytaj dalej »

Już dawno żaden polski film nie wywołał takich emocji, jak „Pokłosie” – najnowszy obraz Władysława Pasikowskiego, swojego czasu najbardziej kasowego rodzimego reżysera. Po dziesięciu latach kinowej absencji powrócił z dziełem poruszającym drażniący, niewygodny dla Polaków temat. Antysemityzm. Ledwo zaczęto seanse, a już pojawiły się setki głosów, wśród których da się słyszeć, że oto pojawił się „antypolski paszkwil”, a odtwórcom głównych ról należy się jedynie hańba i pogarda za udział w takim przedsięwzięciu. Czymże jednak tak naprawdę jest „Pokłosie”?

Czytaj dalej »

Kac po kacu

Czasem kiełkuje w nas w środku trudna do wytłumaczenia chęć, by się zmierzyć z czymś beznadziejnym. Wyjątkowo żenującą płytą, napisaną koślawo książką czy kinem klasy Z. Stąd też mój szaleńczy pomysł na spędzenie kilkudziesięciu minut z pewnym filmem.

Czytaj dalej »

Good times bad times

Spojrzałem ostatnio na moje blogi. Na jednym ostatnią notką jest nekrolog, na drugim ostatnią notką jest nekrolog. Przedostatnie posty – w CSR sprzed ponad roku, w Krainie sprzed 9 miesięcy. Pomyślałem, że czas chociaż na chwilę sobie przypomnieć, jak to było czuć się blogerem. Tym bardziej, że nie chciałbym, by oba te miejsca – moje porzucone, osamotnione internetowe latorośle – stały się li tylko miejscem pożegnań znanych ludzi, których ceniłem z takiego czy innego powodu.

Czytaj dalej »

(1923-2012)

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.